DIAGNOZA FENOMENOLOGICZNA W PSYCHOTERAPII GESTALT

W ujęciu Gestalt fenomenologia to przede wszystkim sposób patrzenia na człowieka poprzez jego bezpośrednie doświadczenie, zamiast przez gotowe teorie czy diagnozy. Chodzi o to, żeby zobaczyć, jak coś się pojawia – w ciele, emocjach, myślach i w relacji – zanim zacznie się to wyjaśniać czy interpretować.

Źródłowo odnosi się to do fenomenologii Edmunda Husserla, szczególnie do idei „zawieszenia założeń” (epoché), czyli odkładania na bok wiedzy i interpretacji, żeby móc zobaczyć doświadczenie takim, jakie jest. W terapii oznacza to, że terapeuta nie zakłada z góry „co się dzieje z klientem”, tylko wspólnie z nim bada to, co się właśnie wydarza. 

Fenomenologia w psychoterapii Gestalt to uważne, nieoceniające badanie żywego doświadczenia w danym momencie, które staje się podstawą rozumienia i pracy terapeutycznej.

Zaburzenia osobowości 

W podejściu Gestalt to, co w klasycznej psychiatrii nazywa się „zaburzeniem osobowości”, nie jest ujmowane jako odrębna jednostka czy stała struktura, tylko jako utrwalony sposób organizowania kontaktu – ze sobą, z innymi i z sytuacją. Jeśli próbować stworzyć odpowiednik DSM w tym języku, to zamiast kategorii typu borderline czy narcystyczne dostaje się raczej opis dominujących sposobów regulacji doświadczenia i relacji, które w pewnym momencie stały się sztywne i zawęziły repertuar możliwości.

Punktem odniesienia nie jest więc „co to za zaburzenie”, tylko „jak dany człowiek tworzy i przerywa kontakt”. W praktyce oznacza to patrzenie na to, co dzieje się w konkretnych momentach: jak pojawia się impuls (np. emocja, potrzeba), co dzieje się z pobudzeniem w ciele, czy jest możliwość skierowania tego na zewnątrz w relacji, czy raczej następuje jego zatrzymanie, rozproszenie albo przypisanie komuś innemu. To, co w DSM byłoby objawem, tutaj jest rozumiane jako fragment procesu regulacji, który służył, ale może przysparzać również dużo cierpienia. 

Klasyczne „mechanizmy kontaktu” opisują różne sposoby, w jakie ten proces może zostać zniekształcony. Kiedy ktoś traci dostęp do doznań i emocji, doświadczenie robi się płaskie albo odrealnione, a kontakt słabnie, mówi się o desensytyzacji – nie jako o zaburzeniu samym w sobie, tylko jako o sposobie ochrony przed przeciążeniem. Kiedy dominuje wewnętrzny przymus „powinienem”, brak własnego wyboru i oparcie w przejętych normach, można mówić o introjekcji. Gdy napięcie i impulsy są kierowane do wewnątrz zamiast do relacji, pojawia się retrofleksja – ciało się napina, działanie zostaje zatrzymane, a energia „wraca” do środka. Projekcja opisuje sytuację, w której własne stany są doświadczane jako pochodzące z zewnątrz – wtedy świat zaczyna być odbierany jako zagrażający albo oceniający. Defleksja rozprasza kontakt: zamiast wejścia w coś ważnego pojawiają się dygresje, żarty, zmiana tematu. Konfluencja zaciera granicę między „ja” a „ty”, utrzymując więź kosztem różnicy. Egotyzm z kolei polega na tym, że osoba stoi trochę obok własnego doświadczenia, kontroluje je poznawczo, zamiast w nim być.

To wszystko nie tworzy osobnych diagnoz, tylko raczej mapę możliwych sposobów funkcjonowania, które w konkretnym przypadku układają się w charakterystyczny wzór. Tym, co odpowiada „ciężkości zaburzenia”, nie jest liczba objawów, ale stopień sztywności: czy dany sposób pojawia się tylko w określonych sytuacjach, czy staje się dominujący, czy wreszcie praktycznie nie ma już alternatywy i każda intensywniejsza sytuacja kończy się tym samym przerwaniem kontaktu. W tym sensie ktoś nie „ma zaburzenia osobowości”, tylko dysponuje bardzo ograniczonym repertuarem regulowania siebie w relacji i tam pojawia się cierpienie. 

Współczesne rozwinięcia, m.in. u Gianni Francesetti czy Margherita Spagnuolo Lobb, jeszcze bardziej przesuwają akcent z jednostki na pole, czyli na to, co współtworzy się między osobą a jej otoczeniem. „Zaburzenie osobowości” staje się wtedy nie tyle cechą osoby, ile względnie stabilnym sposobem współorganizowania kontaktu w relacji, który można zobaczyć i modyfikować tylko w żywym doświadczeniu, a nie wyłącznie poprzez opis.

Anna Pietraszek-Sawicka - ZnanyLekarz.pl

Jak w danym momencie organizuje się doświadczenie – w ciele, w emocjach i w relacji z innymi?

W podejściu Gestalt nie traktuje się „zaburzeń osobowości” jako sztywnych, intrapsychicznych etykiet. W podobny sposób rozumiane są takie obszary jak trauma, lęk, ADHD czy spektrum autyzmu — nie jako kategorie, które ktoś „ma”, ale jako sposoby organizowania doświadczenia i kontaktu, które mają swoją wewnętrzną logikę, funkcję i historię.

Zamiast pytać „czy to jest zaburzenie?”, ważniejsze staje się pytanie: jak to działa — w ciele, w przeżywaniu i w relacji z innymi, tu i teraz. To przesunięcie nie oznacza bagatelizowania objawów, lecz próbę ich głębszego zrozumienia — jako czegoś, co w określonych warunkach było (lub jest) sposobem radzenia sobie.

Punktem wyjścia staje się więc nawiązywanie kontaktu z tym, co jest aktualnie dostępne w spotkaniu terapeutycznym — z doświadczeniem, które się właśnie pojawia, zamiast dopasowywania go do gotowych kategorii.

Trauma obejmuje zarówno to, co wydarzyło się w przeszłości, jak i to, w jaki sposób to doświadczenie nadal jest obecne w ciele i w relacji. Kiedy wydarzenie było zbyt intensywne, żeby mogło zostać w pełni przeżyte i zintegrowane, jego ślad pozostaje w sposobie reagowania — i to właśnie widzimy dziś jako objawy. Mogą one przyjmować formę nagłego wzrostu napięcia, zalania emocjami, odrętwienia, odcięcia czy trudności w byciu w kontakcie z innymi.

W terapii ważne jest więc zarówno uznanie tego, co się wydarzyło — wraz z jego znaczeniem i ciężarem — jak i uważne przyglądanie się temu, co dzieje się teraz, kiedy to doświadczenie się uaktywnia. Widać wtedy, jak organizm próbuje się chronić: przez mobilizację, wycofanie albo zamrożenie. To nie są „błędy”, tylko sposoby przetrwania, które kiedyś były konieczne, a dziś mogą ograniczać.

Praca nie polega na odtwarzaniu przeszłości, ale na odzyskiwaniu możliwości bycia w kontakcie — ze sobą, z ciałem i z drugim człowiekiem — przy jednoczesnym uznaniu tego, co było. Dzięki temu to doświadczenie może stopniowo znaleźć swoje miejsce, zamiast wciąż powracać w postaci napięcia czy odcięcia.

Lęk w tym ujęciu nie jest kategorią zaburzenia, tylko stanem podwyższonej gotowości organizmu w sytuacji, w której granica kontaktu jest niepewna albo przeciążona. Zamiast pytać „skąd ten lęk się wziął”, patrzy się, co się dzieje w momencie jego pojawienia: jak zmienia się oddech, napięcie, tempo myślenia, jak zawęża się pole uwagi i jakie możliwości działania pozostają dostępne. Lęk często organizuje kontakt zanim ten się wydarzy – jako antycypacja zagrożenia albo utraty – przez co energia kieruje się bardziej w kontrolę niż w spotkanie. W zależności od osoby może to przyjmować formę projekcji (świat jest odbierany jako zagrażający), retrofleksji (napięcie zostaje zatrzymane w ciele) albo defleksji (rozpraszanie, żeby nie wejść w coś bardziej intensywnego). W tym sensie lęk nie jest „błędem systemu”, tylko próbą utrzymania równowagi przy ograniczonej możliwości regulacji kontaktu.

Pole ADHD i spektrum autyzmu

To, co w klasycznym języku opisuje się jako ADHD, jest dobrze rozpoznane w psychiatrii i psychologii jako złożony wzorzec funkcjonowania obejmujący m.in. regulację uwagi, impulsywność i poziom pobudzenia. To ważne ujęcie, które pomaga w diagnozie i doborze form wsparcia. W podejściu Gestalt nie zastępuje się go, ale uzupełnia o perspektywę doświadczenia — o to, jak te procesy przeżywane są „od środka” i jak kształtują kontakt z otoczeniem.

Z tej strony ADHD można zobaczyć jako określony sposób organizowania uwagi, pobudzenia i relacji z bodźcami, w którym trudność dotyczy m.in. utrzymania jednej figury w polu i domykania doświadczeń. Uwaga może łatwo się przemieszczać, nowe bodźce szybko stają się ważne, a wcześniejsze tracą wyrazistość, zanim coś zostanie dokończone. Pobudzenie bywa wysokie i zmienne, co wpływa na tempo działania, koncentrację i sposób bycia w relacji.

W codziennym życiu i w kontakcie z innymi może to wyglądać jak szybkie przechodzenie między tematami, trudność w utrzymaniu jednego wątku czy impulsywność w działaniu lub mówieniu. Jednocześnie wiele osób z ADHD doświadcza także zasobów — takich jak szybkie kojarzenie, wrażliwość na bodźce czy zdolność do intensywnego zaangażowania — które mogą być wspierane i rozwijane.

Z perspektywy Gestalt nie chodzi więc o negowanie diagnozy czy badań nad neuroróżnorodnością, ale o ich uzupełnienie: o lepsze rozumienie tego, jak dana osoba doświadcza siebie i świata oraz jakie warunki sprzyjają większej regulacji, stabilności i możliwości wyboru.

Spektrum autyzmu z kolei jest rozumiany jako odmienna organizacja kontaktu, szczególnie na poziomie percepcji, regulacji pobudzenia i różnicowania self – Inny/Drugi. Pole doświadczenia może być bardziej intensywne sensorycznie albo przeciwnie – mniej czytelne, co wpływa na to, jak kształtuje się figura kontaktu. Regulacja odbywa się często poprzez przewidywalność, powtarzalność, zawężenie pola, co pozwala utrzymać stabilność przy nadmiarze lub niejednoznaczności bodźców. W relacji może to być widoczne jako trudność w spontanicznym dostrajaniu się do drugiej osoby, inny rytm odpowiedzi, większa potrzeba kontroli warunków kontaktu. Z perspektywy Gestalt nie jest to „brak kompetencji społecznych”, tylko inny sposób bycia w polu, w którym kontakt wymaga innych warunków, żeby mógł się pojawić i utrzymać.

We wszystkich tych przypadkach wspólne jest to, że zamiast przypisywać osobie kategorię, opisuje się konfigurację procesów: jak organizuje się doświadczenie, jak regulowane jest pobudzenie, jak powstaje i przerywa się kontakt, na ile jest to elastyczne, a na ile sztywne. To, co w klasycznej diagnozie jest końcowym rozpoznaniem, tutaj jest raczej dynamicznym profilem, który zmienia się wraz z kontekstem i relacją, i właśnie w tym miejscu staje się dostępny do pracy.

Celem nie jest „dopasowanie do normy”, tylko znalezienie takich warunków, w których kontakt i funkcjonowanie są bardziej dostępne i mniej obciążające.

Dynamiczny profil

Kontekst i relacja

Praca w procesie

W tym samym języku procesu, którym posługuje się Gestalt, myśli samobójcze i samouszkodzenia nie są traktowane przede wszystkim jako „objawy do wyeliminowania”, ani jako odrębna kategoria, tylko jako skrajne sposoby regulowania doświadczenia i kontaktu, które pojawiają się wtedy, gdy inne formy regulacji są niedostępne albo niewystarczające.

Myśli samobójcze można rozumieć jako moment, w którym pole doświadczenia staje się tak zawężone i przeciążone, że kontakt z możliwościami, z innymi ludźmi i z przyszłością praktycznie zanika, a jedyną wyraźną „figurą” pozostaje wyjście z sytuacji poprzez zniknięcie. To nie jest tylko treść poznawcza („chcę umrzeć”), ale określona organizacja doświadczenia: spadek energii albo przeciwnie – bardzo wysokie napięcie, poczucie braku wpływu, często izolacja w relacji i utrata dostępu do alternatyw. W tym sensie można powiedzieć, że jest to radykalna forma wycofania z kontaktu, w której organizm próbuje zakończyć przeciążenie poprzez jego całkowite przerwanie.

Samouszkodzenia (np. cięcie się) mają inną jakość procesu. Z perspektywy fenomenologicznej często pojawiają się tam, gdzie doświadczenie jest albo zbyt intensywne, albo przeciwnie – zbyt odcięte. W jednym przypadku działają jako sposób obniżenia nadmiernego pobudzenia: napięcie, które nie znajduje ujścia w relacji, zostaje skierowane do ciała i poprzez konkretny, kontrolowany akt ulega rozładowaniu. W drugim przypadku mogą być próbą przywrócenia czucia i granic, kiedy dominuje odrętwienie czy poczucie nierealności. W obu wariantach mamy do czynienia z formą retrofleksji – energia, która mogłaby pójść na zewnątrz (w działanie, w kontakt), zostaje zawrócona i użyta wobec siebie, bo tylko w ten sposób jest dostępna jakaś regulacja.

Na poziomie relacyjnym ważne jest to, że w tych momentach kontakt z drugim człowiekiem jest zwykle bardzo ograniczony, niestabilny albo obciążony lękiem, wstydem czy przewidywaniem niezrozumienia. To, co z zewnątrz może wyglądać jak „zwracanie na siebie uwagi” albo „impulsywność”, w tym ujęciu jest raczej próbą poradzenia sobie w sytuacji, w której regulacja poprzez relację nie jest dostępna, więc organizm korzysta z tego, co jest możliwe – nawet jeśli jest to kosztowne.

Choć w Gestalt patrzy się na sens i funkcję tych zjawisk, to nie znaczy, że są one „neutralne” czy że można je zostawić same sobie. To jest krytyczny moment doświadczania cierpienia w samotności. To są sygnały bardzo wysokiego przeciążenia i zawężenia pola doświadczenia. Jeśli coś takiego jest aktualne – szczególnie jeśli pojawia się impuls do działania – ważne jest, żeby nie zostawać z tym samemu i poszukać bezpośredniego wsparcia (psychoterapeuty, zaufanej osoby, lekarza, linii wsparcia).

v

telefon 0048 604 165 392

anna.p.sawicka@zatokagestalt.pl

ul. Gen. Jarosława Dąbrowskiego, Łódź

„Nie chodzi o to by zmieniać ludzi. Chodzi o to, by stworzyć przestrzeń, w której mogą stać się sobą.”

Laura Perls

W tym samym ujęciu procesu, które stosuje Gestalt, na zaburzenia odżywiania patrzy się jako na utrwalony sposób regulowania kontaktu – szczególnie na granicy ciało–emocje–relacja. Jedzenie (albo jego brak) staje się tu narzędziem organizowania doświadczenia, kiedy inne sposoby są niewystarczające albo niedostępne.

Punktem ciężkości nie jest więc pytanie „co ktoś ma”, tylko „jak organizuje się jego doświadczenie wokół jedzenia i ciała”. Bardzo często widać tu napięcie między impulsem płynącym z ciała (głód, sytość, przyjemność, dyskomfort), a możliwością jego rozpoznania i wykorzystania w kontakcie. Tam, gdzie ta regulacja jest zaburzona, pojawia się albo nadkontrola, albo utrata kontroli, albo oscylacja między jednym a drugim.

W przypadku restrykcji (np. obrazów bliskich anoreksji) kontakt z ciałem bywa zawężony poprzez silną kontrolę. Impulsy takie jak głód czy potrzeba przyjemności są tłumione, a funkcja ego (wybór, decyzja) przejmuje dominację w bardzo sztywnej formie. Można to rozumieć jako połączenie egotyzmu i retrofleksji: energia zostaje zatrzymana i skierowana do wewnątrz, a relacja z ciałem staje się bardziej relacją kontroli niż czucia. Jedzenie przestaje być elementem kontaktu ze światem, a zaczyna być narzędziem utrzymywania granic, porządku albo poczucia wpływu w sytuacji, w której inne obszary są mniej dostępne.

W epizodach przejadania się (czy szerzej – utraty kontroli nad jedzeniem) proces wygląda inaczej. Pojawia się nagłe przesunięcie: zawężenie świadomości, szybki wzrost pobudzenia i skierowanie go w działanie, które daje natychmiastową regulację. Można to widzieć jako defleksję połączoną z chwilowym zawieszeniem kontaktu – zamiast pozostania w trudnym doświadczeniu następuje jego „przykrycie” intensywnym aktem jedzenia. Często po nim pojawia się wstyd i powrót do kontroli, co zamyka cykl.

Na poziomie relacyjnym jedzenie może pełnić funkcję, którą w innych sytuacjach pełni kontakt z drugim człowiekiem: reguluje napięcie, daje poczucie ukojenia, wypełnia pustkę albo odcina od nadmiaru. Jeśli relacyjna regulacja jest trudna (np. z powodu lęku, wstydu, wcześniejszych doświadczeń), ciało i jedzenie stają się bardziej „dostępne” niż drugi człowiek. W tym sensie zaburzenia odżywiania można rozumieć jako przesunięcie regulacji z pola relacyjnego do pola somatycznego, często kosztem elastyczności i dobrostanu.

To, co w klasycznej diagnozie różnicuje poszczególne zaburzenia, w tym ujęciu jest raczej różnicą w konfiguracji mechanizmów kontaktu i sposobów regulacji pobudzenia. Praca nie polega więc tylko na zmianie zachowania żywieniowego, ale na stopniowym odzyskiwaniu:

  • czucia w ciele (sygnały głodu, sytości, napięcia)
  • możliwości pozostania w kontakcie przy rosnącym pobudzeniu
  • dostępu do regulacji w relacji, a nie głównie poprzez jedzenie

Wtedy jedzenie przestaje pełnić funkcję głównego regulatora, a wraca do swojej bardziej podstawowej roli – jednego z elementów kontaktu ze sobą i światem.

Możesz przyjść także wtedy, gdy trudno nazwać problem lub „nie wiesz, od czego zacząć”.

v

telefon 0048 604 165 392

anna.p.sawicka@zatokagestalt.pl

ul. Gen. Jarosława Dąbrowskiego, Łódź

OCD „zaburzenia obsesyjno-kompulsyjne” są specyficznym sposobem organizowania kontaktu, w którym pojawia się napięcie, a następnie próba jego kontrolowania poprzez powtarzalne akty (poznawcze lub behawioralne).

Punktem ciężkości nie jest więc treść obsesji („czy coś jest czyste”, „czy coś się stanie”), tylko proces, który się wokół tego buduje. Najczęściej zaczyna się od pojawienia się impulsu – może to być myśl, obraz, wrażenie z ciała. Sam w sobie nie musi być problematyczny, ale w tym układzie bardzo szybko zostaje potraktowany jako coś znaczącego i potencjalnie zagrażającego. W tym momencie rośnie pobudzenie i zawęża się pole uwagi – cała organizacja doświadczenia skupia się wokół tego jednego elementu.

Kontakt z doświadczeniem nie idzie w stronę jego przeżycia i przepływu, tylko w stronę kontroli i redukcji niepewności. Można to zobaczyć jako dominację egotyzmu (nadkontrola, obserwowanie i sprawdzanie siebie) połączoną z retrofleksją (zatrzymanie impulsu i skierowanie energii do wewnątrz). Zamiast działania w świecie pojawia się działanie „na sobie”: sprawdzanie, analizowanie, powtarzanie, neutralizowanie.

Kompulsja – niezależnie od tego, czy ma formę widocznego działania (np. mycie, sprawdzanie), czy procesu myślowego – jest wtedy sposobem regulacji napięcia i przywrócenia chwilowego poczucia kontroli. Na moment pobudzenie spada, pole się porządkuje, ale ponieważ sam sposób regulacji nie przywraca elastycznego kontaktu, tylko go zawęża, cykl zaczyna się od nowa. W efekcie kontakt nie dochodzi do pełnego domknięcia – zostaje „zawieszony” między impulsem a jego kontrolowaniem.

Na poziomie fenomenologicznym często widać:

  • wysoką czujność i napięcie
  • trudność w tolerowaniu niepewności
  • potrzebę domknięcia („muszę mieć pewność”)
  • zawężenie doświadczenia do jednego wątku

Relacyjnie może to oznaczać przesunięcie energii z kontaktu z drugim człowiekiem do wewnętrznego monitorowania i regulowania siebie. Zamiast bycia w relacji pojawia się bycie „w procesie sprawdzania”.

W tym sensie OCD nie jest „nadmiarem myśli”, tylko usztywnionym sposobem regulowania kontaktu w sytuacji niepewności i napięcia, w którym kontrola zastępuje bezpośrednie doświadczanie i relację.

Lęk, ataki paniki 

„Najważniejszą funkcją wsparcia jest oddychanie. Ruchoma przepona to absolutna konieczność dla swobodnego oddychania. Oddychanie jest dla życia ważniejsze niż picie, jedzenie i trawienie. Nagła świadomość rozbieżności między funkcjami wsparcia i kontaktu jest doświadczana jako lęk. Brak tlenu jako prototyp lęku jest równocześnie doświadczany jako całkowity brak niezbędnego wsparcia. Normalne oddychanie jest mimowolne, odbywa się automatycznie. W terapii Gestalt zajmujemy się zakłóceniami i przerwami w tym automatycznym procesie.”

Laura Perls

W tym ujęciu lęk nie jest rozumiany jako izolowany objaw, ale jako doświadczenie pojawiające się na granicy kontaktu, w momencie zakłócenia relacji między funkcjami wsparcia a możliwością bycia w kontakcie. Oznacza to sytuację, w której organizm traci oparcie w podstawowych procesach samoregulacji — takich jak oddech — a jednocześnie pozostaje w napięciu związanym z próbą utrzymania lub podjęcia kontaktu.

Fenomenologicznie lęk można opisać jako zawężenie pola doświadczenia, zmianę jakości obecności i zaburzenie rytmu kontaktu: albo jego przerwanie przed pełnym uformowaniem figury, albo jego destabilizację przy wzroście intensywności. W tym sensie nie jest to jedynie nadmiar pobudzenia, ale zakłócenie organizacji doświadczenia jako całości, obejmujące ciało, percepcję i relację.

Praca terapeutyczna koncentruje się na przywracaniu warunków, w których możliwa staje się regulacja kontaktu — poprzez odzyskiwanie funkcji wsparcia, poszerzanie świadomości doświadczenia i stopniowe odbudowywanie zdolności do pozostawania w kontakcie przy rosnącej intensywności.

Z czasem pojawia się więcej przestrzeni – nie dlatego, że lęk znika, ale dlatego, że przestaje rządzić całym doświadczeniem.

Wspólne dla tych wszystkich obszarów jest to, że nie pracujemy tylko na poziomie objawów, ale na poziomie procesu:

  • jak coś się pojawia
  • co się dzieje w ciele
  • jak wygląda kontakt z innymi
  • gdzie pojawia się napięcie i jak jest regulowane

Z czasem to daje więcej świadomości, ale też realną zmianę – więcej wyboru tam, gdzie wcześniej była tylko automatyczna reakcja.

v

telefon 0048 604 165 392

anna.p.sawicka@zatokagestalt.pl

ul. Gen. Jarosława Dąbrowskiego, Łódź